logo2_1.jpg

A jak ulepszać świat? Tak jakoś przy okazji!

Wpisany przez Aleksander Banacki   

W ubiegłym tygodniu byłem świadkiem osobliwego zdarzenia w jednym z minimarketów popularnej sieci. Prawie skończyłem zakupy, gdy sprzedawczyni zaczęła się szarpać z pewnym chłopakiem około wieku dorosłego. Chłopak, chcąc uciec ze sklepu, za wszelką cenę starał się wyrwać kobiecie z objęć i już prawie był u wyjścia, gdy ta zdołała mu zamknąć drzwi przed nosem. Przeklinała go przy tym mówiąc „masz prze….ne” i zadzwoniła na policję. Młodzieniec bowiem chciał ukraść coś z wystawy sklepowej. 10 minut, w których zaczerwieniony młodzieniec wpił wzrok w telefon, a ekspedientka nie szczędząc mu kolejnych wyzwisk przepraszała klientów za to, że muszą poczekać aż przybędzie policja, było jednymi z najbardziej groteskowych 10-ciu minut jakie oglądałem.
Tym bardziej kuriozalnie wyglądała scena, gdy dwóch kolegów złodzieja, którzy niczego „ciekawszego” niż on nie zdziałali, nagle zaczęli udawać praworządnych gości, nie związanych w żaden sposób ze złapanym na gorącym uczynku.
To smutny obrazek, wiem. Pokazujący wiele o stanie naszego społeczeństwa. Ale czy na pewno?
O dziwo od razu po uwolnieniu wszystkich porządnych i mniej porządnych klientów ze sklepu, poszedłem na przystanek i natknąłem się na zupełnie odmienne Wydarzenie.
Oto dwie młode, zupełnie sobie nie znajome dziewczyny zaczęły ze sobą w ciekawy sposób gadać. Być może obie były w tym samym, licealnym wieku, co owi „koledzy”. Jedna zapytała drugą, czy wie jak dojechać w pewne dość (przynajmniej wśród młodzieży) rozpoznawalne miejsce. Zaczęła się przy tym tłumaczyć, dlaczego chce tam dojechać, co zaciekawiło tę drugą, która wyraziła swój pogląd na temat, który od razu skojarzyła z problematyczną sytuacją swej rozmówczyni. Rozgorzała się dyskusja (jak bardzo zatracone jest dziś właściwe znaczenie tego słowa!), w której dwie dziewczyny, nie mające praktycznie żadnego interesu, zaczynają niemal prześcigać się we wzajemnym zainteresowaniu. Stanęło na tym, że jedna drugiej zaoferowała pomoc.
Jakże pokrzepiające. Czy to niedawny dzień kobiet zainspirował mnie żeby akurat tak napisać? Możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne. Jednak, czy to kobiecość lub męskość determinują to, w jaki sposób odnosimy się do drugiego człowieka? W pewnym stopniu tak. Ale, czy nie widzimy w tym jeszcze czegoś więcej, jakiegoś zrządzenia losu, pewnego pionu człowieczeństwa, które właśnie się odsłoniło?
Kiedy w drugiej części filmowej trylogii „Władcy pierścieni” Frodo znalazł się w stanie załamania i zwątpienia, zwrócił się do swego przyjaciela: „Czego się trzymamy Samie?” Kompan podróży odparł: „że jest na świecie trochę dobra na tym świecie, panie Frodo. I to jest warte tego, by o to walczyć!” W jednej chwili świat nabrał wyrazu, barwy, polotu. Uciążliwa tułaczka dwóch Hobbitów stała się fascynującą przygodą, bo uzyskała WARTOŚĆ. Myślę, że pan Frodo miał za co dziękować wiernemu Samowi. Tak samo i ja dziękuję tamtym dziewczynom spod przystanku, które, nawet gdyby były brzydkie z wyglądu, na pewno nie byłyby pozbawione uroku.
I nam przydałoby się podziękować tym wszystkim, którzy zmieniają naszą optykę na świat, wywołują autentyczną radość, inspirują. Ale powiedziałbym więcej – my też możemy być takimi światełkami w tunelu, niezależnie od tego jakiego jesteśmy światopoglądu, pochodzenia, wyznania, czy języka. Wystarczy tylko, że codziennie praktykujemy najlepsze z możliwych rzeczy jakie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. I cieszymy się tym.

Aleksander Banacki

 
Tu jesteś: Parafia Felietony A jak ulepszać świat? Tak jakoś przy okazji!
stat4u