logo2_1.jpg

Na kanwie ćwiczeń duchowych

Wpisany przez Andrzej Leja   

Po tygodniowym pobycie u jezuitów nie sposób oderwać  się od istoty ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli, pozwólcie więc  Państwo na garść  refleksji.  Prócz Biblii było to moje jedyne źródło, z którego czerpałem  w milczeniu wraz z regułami podanymi przez założyciela Towarzystwa Jezusowego, Bożego Szaleńca w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To on jest autorem  ważnej modlitwy:  Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę mą całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś -Tobie to, Panie oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę, albowiem to mi wystarcza. Amen. Twardy jak skała jezuita (na tej skale zbudowali jezuici swą duchową potęgę) wykorzystał ogromne doświadczenie i genialną  intuicję w sprawach duchowych,  tworząc uniwersalny system ,,ćwiczeń duchownych”, dających  szanse na zbliżenie się do Jezusa i  trwałe  pozostawanie przy Jego naukach,  niczym Maria z Ewangelii św. Łukasza (Łk, 10, 38-42), uosabiająca wraz ze swą siostrą Martą casus najlepszej cząstki (Maria) i zbytecznej troski (Marta) wśród czynności, które podejmujemy każdego dnia.  Św. Ignacy jest bardzo wymagający w stosunku do swoich współbraci  i tych, którzy zechcą podjąć jego drogę w ślad za nauczaniem  Chrystusa (Bartymeusz:  Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną (… ) Żebym przejrzał! (…)  Jezus: twoja wiara cię uzdrowiła(…)   Przejrzał i poszedł za Jezusem…  Mk, 10, 46-52). To kwintesencja tego, co na wstępie, jako fundament, proponuje św. Loyola. Żeby iść za Jezusem. To  początek drogi.  Podążać za Chrystusem!  Najtrudniejsze w ćwiczeniach duchownych dopiero przed nami. Żeby zbawić duszę,  człowiek może korzystać  z ,,rzeczy stworzonych na obliczu ziemi” w tym zakresie, by pomagało mu to w osiągnięciu celu do jakiego został stworzony.  Sama miłość do Chrystusa nie wystarczy. Jezus  aż  trzykrotnie mówi do Szymona Piotra w kontekście jego deklaracji miłości: Paś baranki moje.   Trzeba więc czynić tak, żeby ci, którzy nas otaczają byli z nami szczęśliwi.  Najtrudniejsze jednak wciąż przed nami. – Jednego ci brakuje,  mówi Jezus do biegnącego za nim (Mk, 10, 17-22) i pytającego:   Co mam czynić aby być zbawionym?  W zakresie tego, co podlega naszej woli, musimy przyjąć, zgodnie z naukami św.  Ignacego Loyoli  postawę, by nie pragnąć np. zdrowia bardziej niż choroby, bogactwa bardziej niż biedy,  wysokiego stanowiska zamiast skromnie służyć, et cetera, vulgo: zawsze wybierać to, co ma nam pomagać w osiąganiu tego najważniejszego celu, dla którego zostaliśmy stworzeni. Kilka pięknych trudnych tygodni ćwiczeń, które proponuje nam św. Ignacy Loyola,  ma szanse uformować nas na całe życie.  Z serca polecam  przy okazji jego księgę ćwiczeń duchownych (św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, dostępne na wydawniczym rynku),  zbudowali na niej jezuici coś trwalszego niż ze spiżu, skałę na której każdy może spróbować zbudować wiele dobrego…  

Andrzej Leja

 
Tu jesteś: Parafia Felietony Na kanwie ćwiczeń duchowych
stat4u