logo2_1.jpg

Jesteśmy skończeni

Wpisany przez Aleksander Banacki   

Obserwując jak Rok Pański 2018 dobiega końca, chciałbym zwrócić uwagę na skończoność ludzkiej egzystencji i w ogóle na ograniczoność człowieka. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć o sobie, że będziemy żyć wiecznie tu na ziemi. Patrząc na swoich rodziców, dziadków, na przyrodę wokół nas możemy niechybnie zauważyć, że wszystko przemija. Coś się zaczyna, a coś się kończy.
Jesteśmy naocznymi świadkami wielu kresów (no może akurat tych geograficznych tylko niektórzy). Sędzia Bogusław Banaszak, aktor Antoni Pszoniak, lekkoatletka Irena Szewińska, b. prezydent Stanów Zjednoczonych George H. W. Bush, poseł Jolanta Szczypińska, reżyser Kazimierz Kutz, biskup Tadeusz Pieronek i inni… wszyscy równi wobec miecza Bożego – śmierci. Marek Aureliusz powiedział: „nie sztuką jest uciec przed śmiercią, lecz uśmiechnąć się, gdy i ona się do ciebie uśmiecha.” Kto wie, czy kiedy bierzemy łyk wody, nie będzie to nasz ostatni (zakrztuszenie) albo czy gdy przechodzimy przez pasy nie będzie to ostatni raz (potrącenie). Niebezpieczeństwa i niedogodności czyhają na nas praktycznie bez ustanku. Świat może nam się wydawać opresyjny, ograniczający nas, wręcz nas wykańczający, ale czy na pewno tak jest naprawdę? Pewien oświeceniowy poeta, Kajetan Węgierski pisał kiedyś w jednym ze swych wierszy: „wiek ten złośliwy, wiek opłakany, czci ani wiary niegodny, niech sobie będzie jak chce nazwany, dla mnie on bardzo wygodny, i to mi jest bardzo miło, że dziś mi się żyć zdarzyło”. Niezwykle pozytywne nastawienie bijące z tych zdań. Pokazują one jakim szczęściem jest po prostu samo życie. Owszem, życie jest wielką łaską i należy je doceniać, ale czy należy je ubóstwiać? Przywołany przeze mnie poeta mimo, iż był człowiekiem wykształconym spędził je na podróżowaniu po świecie traktując swe wojaże jako ars gratia artis (sztukę dla sztuki). Bywało, że utrzymywał się z samej gry w karty! Był zdeklarowanym ateistą, wolnomularzem, a zmarł w wieku zaledwie 31 lat. Zacytowany wierz nosi tytuł „Mój świat”. W momencie, gdy traktujemy swe życie jako swój własny, niekończący się bieg zdarzeń, nazywamy swoje okręty mianem „niezatapialnych”, swoje czołgi „niezniszczalnymi” w końcu może się okazać, że nasz upadek będzie wielki. Z doświadczenia wiemy, że to, co nas spotyka jest ograniczone. Wiemy obiektywnie, że głupota nie ma granic, a mimo to mówimy „skończony głupku” lub „osiągnąłeś dno”. Dlaczego? Być może instynktownie czujemy, że nieskończoność jest kategorią o wiele większego kalibru, zarezerwowaną jakiejś rzeczywistości przekraczającej ludzką miarę, jakiegoś Absolutu. Tylko Bóg jest nieskończony i od Niego zależy nasza wieczność. Totalność nie jest określeniem godnym tego świata – oznacza albo totalnego Boga czy totalnych bogów albo jest po prostu szaleństwem. Gdybyśmy powiedzieli (ba, nawet pomyśleli!) o sobie: „nieskończeni”, zgrzeszylibyśmy pychą! Odwołujemy się więc do Boga wierząc, że wynagrodzi nasze uczynki iskrą swojej nieskończoności. A przecież patrząc na świat – to, co widzimy i gdzie jesteśmy – wszystko jest skończone. Nastaje dzień, a po nim noc. Kiedyś kończy się lato, po nim przychodzi czas na jesień, zimę, a w końcu wiosnę. Gdybyśmy bez końca jedli – koniec z nami! Gdybyśmy nigdy nie przestali spać – marnie byśmy skończyli! Skończoność naszej egzystencji przypomina nam, że nie powinniśmy świata i życia na nim traktować jako nieskończonego. Łez padół – to właściwe określenie tego przemijającego świata. Nie powinniśmy się przeto dawać zwieść teoriom o nieskończonej radości i krainie wiecznej szczęśliwości, które w różnych formach i na wiele sposobów są obecnie narzucane przez aktualnych zarządców Unii Europejskiej. Jednak to nie jest świat beznadziejny, przeciwnie – ma on w sobie całą masę nadziei. Mamy skończoną ilość środków, aby odkupić się od grzechów (a i to niepewne) – liczenie w takiej sytuacji na siebie byłoby skrajną nieroztropnością. Tylko Bóg dysponuje nieskończoną ich liczbą i od Niego należy czerpać! Do końca tego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, a jednak działa! Dzięki naszej wierze jesteśmy w stanie wypełnić się niezachwianą i ponadczasową nadzieją, że Bóg jest odpowiedzią na wszystkie nasze końce: końce życia, końce świata, końce czasów. Kończąc należy podkreślić, że im bardziej czerpiemy z Boga, tym stajemy się silniejsi w przerażającej konfrontacji z naszą skończonością. O tym zatem, że jesteśmy skończeni nie powinniśmy zapominać, ale wcale nie musimy się tego lękać...

Aleksander Banacki

 
Tu jesteś: Parafia Felietony Jesteśmy skończeni
stat4u